Przejdź do treści

22 czerwca 2026

„Nie wiem, ile zarabiam na własnej firmie”. Brak kontroli nad finansami to nie powód do wstydu

Nie wiem do dzisiaj, czy zarabiam na własnej firmie. To jedno z najszczerszych zdań, jakie padają na pierwszych spotkaniach z właścicielami firm. Brzmi jak wyznanie porażki, a dotyczy 9 na 10 przedsiębiorców na pewnym etapie. Różnica jest tylko taka, że jedni mówią to głośno, a drudzy udają, że wszystko jest pod kontrolą.

To odcinek inny niż zwykle. Nie o narzędziach ani o KPI, tylko o czymś, o czym właściciele firm mówią rzadko i zwykle za zamkniętymi drzwiami: o wstydzie, który pojawia się, kiedy tracą kontrolę nad finansami. I o tym, że ten wstyd jest kompletnie niepotrzebny, choć zupełnie zrozumiały.

Nikt nie uczy przedsiębiorców rachunkowości zarządczej

Przez lata pracy z właścicielami firm konsultanci Plona Consulting przeprowadzili ponad 400 projektów. Za każdym razem wraca to samo. Kiedy właściciel firmy z kilkunastoma albo kilkudziesięcioma milionami przychodu dzwoni po pomoc, w jego głosie słychać przekonanie, że powinien to wszystko ogarniać sam. Że ktoś na takiej skali nie ma prawa mieć bałaganu w finansach, więc poniekąd sam odpowiada za ten chaos i sam powinien go posprzątać.

W jednej z rozmów właściciel przez pierwsze pięć minut dosłownie przepraszał. Przepraszał, że w ogóle dzwoni, bo przecież powinien sobie radzić. A potem wyszło, że nie wie, ile zarabia na poszczególnych produktach, które linie produkcyjne się spinają, a które ciągną firmę w dół. I że od trzech lat obiecuje sobie, że to poukłada. Co roku w styczniu mówi do siebie: „w tym roku się za to biorę”. I co roku nie ma czasu, bo właśnie prowadzi firmę.

To przekonanie jest po prostu nieprawdziwe. Nikt nie uczy przedsiębiorców rachunkowości zarządczej. Nie na studiach, nie na kursie MBA, nie w inkubatorze przedsiębiorczości. Zakładając firmę, właściciel skupia się na produkcie, sprzedaży i klientach. I słusznie, bo gdyby zamiast tego siedział nad tabelkami, tej firmy w ogóle by nie było. Problem w tym, że firma rośnie, a wraz z nią rosną pracownicy, kontrahenci, leasingi i podatki. Biuro rachunkowe przysyła kolejne tabelki, a poczucie kontroli nad finansami przy kilkunastu milionach przychodu zostaje takie samo jak na starcie, czyli praktycznie żadne.

„Firma trochę nas przerosła”. To nie troszeczkę, to normalny etap

Jedno ze zdań, które pada na pierwszych spotkaniach najczęściej: „firma chyba trochę nas przerosła”. Akurat to powiedział właściciel firmy z 18 milionami przychodu ze sprzedaży rocznie. I właśnie to „troszeczkę” jest tym wstydem, bo nie chodzi o żadne „troszeczkę”. To normalny etap rozwoju, w którym dotychczasowe metody przestają działać, a właściciel nie jest już w stanie liczyć wszystkiego w pamięci.

Po dłuższej rozmowie wyszło, co za tym stoi. Ta firma przez pięć lat urosła z miliona do tych 18 milionów przychodu rocznie. Kilkunastokrotny wzrost, a właściciel przez cały ten czas robił wszystko sam: sprzedaż, produkcję, ludzi, klientów, finanse. Excel, biuro rachunkowe, raz na kwartał rzut oka na rachunek zysków i strat. Przy 4 milionach to jeszcze wystarczało. Przy 18 to samo podejście daje zupełnie inne efekty, bo złożoność rośnie szybciej niż przychód. Więcej ludzi, więcej projektów, więcej kosztów i więcej miejsc, w których coś może się wymknąć spod kontroli. Bez sensownego systemu kontroli nad tym wszystkim po prostu nie da się zapanować, niezależnie od tego, jak dobry jest instynkt właściciela.

Inny właściciel ujął to tak: „do finansów podchodzimy jak do świąt rodzinnych, tylko dwa razy w roku siadamy do stołu”. To z kolei firma dystrybucyjna, która przekroczyła już 80 milionów przychodu ze sprzedaży rocznie, co dobrze pokazuje, że problem nie znika wraz ze skalą. Większość właścicieli zagląda w finanse wtedy, kiedy muszą: koniec roku, pytanie z banku, kontrahent, który nie zapłacił. Pomiędzy tymi momentami jest cisza. I nie dlatego, że finanse ich nie obchodzą, tylko dlatego, że nie mają narzędzi pozwalających patrzeć na nie regularnie, bez poświęcania na to całego weekendu.

„Nie jestem finansistą, jestem inżynierem”

To zdanie, w różnych wariantach, pada w co drugiej rozmowie. Jestem inżynierem, architektem, budowlańcem, logistykiem, producentem. I nie ma w tym absolutnie nic złego. Właśnie dlatego, że właściciel nie jest finansistą, potrzebuje kogoś, kto nim jest. Nikt nie oczekuje od chirurga, że poprowadzi sobie księgowość. Od przedsiębiorcy z jakiegoś powodu oczekuje się, że będzie jednocześnie sprzedawcą, menedżerem, prawnikiem i dyrektorem finansowym. Trochę jak inspektor Gadżet.

Z tym wstydem jest podobnie jak z wizytą u lekarza. Człowiek zwleka, bo nie chce usłyszeć, że coś jest nie tak. Tyle że im dłużej zwleka, tym gorzej. A im wcześniej powie „nie wiem i chcę to zmienić”, tym szybciej rzeczy faktycznie się zmieniają i tym większa szansa, że nawet jeśli coś jest nie tak, da się z tego wyjść obronną ręką.

Co się dzieje, kiedy właściciel w końcu zagląda w liczby

Najciekawsza obserwacja z tych wszystkich projektów jest taka, że firmy, które wychodzą z porządkowania finansów z najlepszym efektem, wcale nie są firmami, które miały porządek. To firmy, których właściciele mieli odwagę powiedzieć: „nie mam tego pod kontrolą i naprawdę chcę to zmienić, bo chcę się skalować i nie godzę się na finanse, które mam dzisiaj”.

To nie dzieje się z dnia na dzień. Zwykle ktoś słucha podcastu pół roku albo rok, czyta, myśli, aż pewnego dnia dzwoni. Czasem impulsem jest coś konkretnego: strata na projekcie, problem z bankiem, odejście osoby, która jakoś pilnowała finansów. Ale pod spodem zawsze jest ta sama decyzja: „mam dość, chcę wiedzieć”.

Właściciel firmy architektonicznej słuchał podcastu chyba rok. Kiedy w końcu zadzwonił, powiedział zdanie, które zapada w pamięć: „jesteśmy cały czas na bezdechu, pierwszym celem firmy jest przetrwanie”. Przychody rosły, a on nie czuł, że ma cokolwiek pod kontrolą. Nie wiedział, ile zarabia na poszczególnych projektach, czy ludzie pracują efektywnie, ile gotówki będzie miał za dwa miesiące. I wstydził się tego, że nie wie, bo przecież powinien wiedzieć. To właśnie ta niepotrzebna presja, którą właściciele tak często sami sobie nakładają.

Po analizie stanu obecnego okazało się, że firma zarabia, ma zysk i ma potencjał. Ale część projektów była głęboko pod wodą. Nie dlatego, że były złe, tylko dlatego, że zakres się rozjeżdżał, stawki nie nadążały, a nikt tego nie mierzył. Te projekty zjadały firmie jakieś 300 tysięcy złotych rocznie. 300 tysięcy, które mogły zostać na koncie albo zostać zainwestowane w spokojniejszy sen. Pierwszą reakcją na te liczby nie był szok ani panika, tylko ulga. Bo rzeczywistość okazała się mniej straszna niż obraz, który właściciel malował sobie przez lata unikania tematu.

To wraca regularnie: wyobraźnia i strach rysują gorszy obraz niż rzeczywistość. Ten strach paraliżuje i blokuje decyzje, które dałoby się spokojnie podjąć. Kiedy pojawiają się dane, pojawia się plan i nagle jest z czym pracować. W tym konkretnym przypadku właściciel zrewidował stawki w dwóch projektach, z jednego się wycofał, a jeden przeniósł na inny model rozliczania. W ciągu pół roku 300 tysięcy straty zamieniło się w 150 tysięcy zysku.

Odwlekanie kosztuje

Dotychczasowy instynkt biznesowy właściciela działał, a dowodem są przychody i zysk, które firma generuje. Teraz chodzi o to, żeby ten instynkt wesprzeć liczbami. Bo instynkt bez danych przypomina pilotowanie samolotu we mgle bez przyrządów. Może się uda, ale właściwie po co tak ryzykować.

Najgorszą rzeczą w tej sytuacji jest odwlekanie. Większość klientów Plona Consulting zapytanych, co powiedzieliby sobie sprzed roku, odpowiada to samo: „zdecydowanie wcześniej bym to poukładał”. Bo dziś rozumieją, że zwłoka kosztuje konkretne pieniądze. Mechanizm jest znajomy: teraz zły moment, dużo na głowie, nowy projekt, sezon, nie teraz. Potem przychodzi kolejny sezon, kolejny projekt, kolejny rok. Mijają trzy lata, a sytuacja jest taka sama albo gorsza, bo firma urosła, a system finansowy nie.

Jest takie angielskie powiedzenie, że największą sztuczką diabła było przekonanie ludzi, że nie istnieje. Z odwlekaniem porządków w finansach jest podobnie: najłatwiej uwierzyć, że problem nie istnieje, dopóki nie zacznie kosztować. Dlatego warto zacząć od prostego pytania: czy wiem, ile zarobiłem na każdym produkcie, projekcie i kliencie w zeszłym roku i czy mam pewność, że te dane są wiarygodne. Jeśli odpowiedź brzmi „nie”, to nie jest powód do wstydu, tylko sygnał, że warto coś z tym zrobić.

W codziennych rozmowach z przedsiębiorcami pierwsza reakcja po zobaczeniu własnych liczb to najczęściej ulga, nie panika. Zdarza się, że ktoś się wycofuje, ale to wyjątek, nie reguła. Znacznie częściej pada pytanie: „dlaczego nie zrobiłem tego wcześniej”. Jeśli ten temat siedzi gdzieś z tyłu głowy od miesięcy, to jest moment, żeby przestać go odkładać.

Sprawdź, jak finanse Twojej firmy wyglądają naprawdę

Jeśli prowadzisz firmę z przychodami między 10 a 50 milionów złotych przychodu ze sprzedaży rocznie i czujesz, że nie masz pełnej kontroli nad finansami, umów się na bezpłatną konsultację z Zewnętrznym Dyrektorem Finansowym Plona Consulting. 45 minut, bez zobowiązań i bez oceniania. Wspólny przegląd sytuacji i uczciwa odpowiedź, od czego zacząć.

Umów bezpłatną konsultację →

Inne materiały, które mogą Ci się przydać

Wojciech Plona

Przedsiębiorca i ekspert w zarządzaniu finansami małych i średnich firm. Jako Zewnętrzny Dyrektor Finansowy (CFO) w Plona Consulting wspiera właścicieli firm w skutecznym zarządzaniu rentownością, płynnością i wynikami finansowymi. Jego firma zrealizowała ponad 450 projektów doradczych, dostarczając przedsiębiorcom kluczowe dane do podejmowania trafnych decyzji biznesowych.

Wojciech także właścicielem Plona Accounting, twórcą podcastu „Finanse w Twojej Firmie” – pierwszego w Polsce formatu w pełni poświęconego zarządzaniu finansami przedsiębiorstw – oraz organizatorem konferencji o tej samej nazwie.

Kieruje się zasadą: „Dobre decyzje biznesowe zaczynają się od twardych danych”. Prywatnie pasjonat Formuły 1 i piłki nożnej.

>> Umów się na spotkanie i skonsultuj bezpłatnie dowolny temat finansowy

 

Podobne wpisy które mogą Cię zainteresować

Zazębione stalowe koła zębate maszyny przemysłowej i napis Czym jest capex, na ciemnym tle z wykresami finansowymi
Wojciech Plona
02 października 2026

Czym jest capex. Dlaczego inwestycję ledwo widać w wyniku, a od razu na koncie

Capex to pieniądze wydane na majątek, który pracuje dłużej niż rok. W środku znajdziesz: gdzie szukać capeksu w bilansie i w rachunku przepływów, dlaczego maszyna warta miliony obciąża wynik co roku tylko ułamkiem swojej ceny, 2 sposoby sfinansowania tej samej inwestycji, z których jeden zostawia firmie mniej niż tydzień gotówki, najnowsze dane GUS o inwestycjach firm oraz sygnał, że firma od lat zjada własny majątek.

Więcej
Stalowe imadło zaciśnięte na stosie złotych monet i napis Koszty stałe, na ciemnym tle z wykresami finansowymi
Wojciech Plona
02 października 2026

Koszty stałe. Dlaczego przy spadku sprzedaży jedna firma traci część zysku, a druga wpada w stratę

Koszty stałe decydują o tym, ile zysku zostaje w gorszym roku. W środku znajdziesz: definicję, w której liczy się wolumen sprzedaży, a nie kalendarz, 2 firmy z przychodem 30 milionów i identycznym zyskiem, z których jedna po spadku sprzedaży o 20% kończy rok na minusie, wzór na stopień dźwigni operacyjnej i margines bezpieczeństwa oraz kleszcze, w których 10% wzrostu kosztów stałych zabiera ponad jedną czwartą zysku.

Więcej
Metalowy stoper z czerwoną wskazówką w ruchu i napis Płynność szybka, na ciemnym tle z wykresami finansowymi
Wojciech Plona
01 października 2026

Wskaźnik płynności szybkiej. Dlaczego w handlu mówi więcej niż w usługach

Wskaźnik płynności szybkiej mówi, czy firma zapłaci rachunki bez sprzedawania towaru z magazynu. W środku znajdziesz: wzór w wersji Stowarzyszenia Księgowych w Polsce, mediany za 2024 rok dla 8 branż, od biur rachunkowych po produkcję maszyn, hurtownię o skali 20 milionów, w której milion kredytu na towar obniża wskaźnik do 0,8 oraz odpowiedź, dlaczego w usługach prawie pokrywa się z płynnością bieżącą, a w handlu detalicznym spada o połowę.

Więcej
Zakurzone kartony z pajęczynami na metalowym regale magazynowym i napis Bieżąca płynność, na ciemnym tle
Wojciech Plona
01 października 2026

Wskaźnik bieżącej płynności. Kiedy zapasy udają płynność

Wskaźnik bieżącej płynności liczy towar na magazynie tak samo jak pieniądze na koncie. W środku znajdziesz: jak dokładnie liczy go Stowarzyszenie Księgowych w Polsce, dlaczego zapas, którego nikt nie kupi, nadal podbija wskaźnik, firmę handlową o skali 20 milionów, której wskaźnik 1,6 po odjęciu zalegającego towaru spada do 1,4, zakup za pół miliona z konta, po którym wskaźnik nie drgnie mimo prawie pustego konta oraz 3 sprawdzenia pokazujące, czy płynność opiera się na magazynie.

Więcej
Wojciech Plona w okularach i napis Magazyn kłamie na żółtym pasku, na ciemnym tle z wykresami giełdowymi
Wojciech Plona
01 października 2026

Magazyn kłamie. Dlaczego marża w raporcie co miesiąc jest inna?

Magazyn kłamie po cichu: stan magazynowy w systemie, w księgach i na hali to często 3 różne liczby, a marża brutto liczona na ich podstawie skacze z miesiąca na miesiąc. W środku znajdziesz: skąd bierze się rozjazd między systemem a księgowością, czym jest ściema na magazynie i częściowa ewidencja, case firmy handlowej, w której marża spadła po korekcie z 25% do 19%, 4 pytania do sprawdzenia własnej firmy oraz test, który w tydzień pokaże, czy problem jest punktowy czy systemowy.

Więcej
Klepsydra z przesypującym się pomarańczowym piaskiem i napis Płynność finansowa, na ciemnym tle z wykresami finansowymi
Wojciech Plona
29 września 2026

Wskaźnik płynności finansowej. Trzy stopnie i jak je czytać

Wskaźnik płynności finansowej to 3 wskaźniki, a każdy mówi coś innego. W środku znajdziesz: czym różni się płynność bieżąca, szybka i gotówkowa, policzone na firmie o skali 25 milionów, dlaczego płynność I stopnia u jednego autora znaczy coś zupełnie innego niż u drugiego i w GUS, najnowsze dane GUS za 2025 rok pokazujące, że w podręcznikowych widełkach mieści się tylko 11,4% firm oraz 3 rzeczy, których wskaźnik liczony na 31 grudnia nie pokaże.

Więcej
Metalowe wiadro, z którego przez dziury w dnie wycieka woda, i napis Rentowność sprzedaży, na ciemnym tle z wykresami finansowymi
Wojciech Plona
29 września 2026

Wskaźnik rentowności sprzedaży. Dlaczego stoi w miejscu, kiedy sprzedaż rośnie

Wskaźnik rentowności sprzedaży przy rosnących przychodach powinien iść w górę automatycznie. W środku znajdziesz: 3 poziomy wskaźnika i pytanie, na które odpowiada każdy z nich, najnowsze dane GUS za 2025 rok, dźwignię operacyjną policzoną na firmie o skali 20 milionów, w której 20% wzrostu sprzedaży mogło dać 100% wzrostu zysku oraz przykład, w którym ten sam wzrost kończy się niższym zyskiem netto, rozłożony na 3 miejsca wycieku.

Więcej
Znak drogowy z rozwidleniem dróg i napis Rentowność kapitału własnego, na ciemnym tle z wykresami finansowymi
Wojciech Plona
21 września 2026

Rentowność kapitału własnego. Trzymać kapitał w firmie czy go wyjąć

Rentowność kapitału własnego 24% brzmi dobrze, dopóki nie postawisz obok niej 2 liczb. W środku znajdziesz: porównanie z obligacjami po tym samym podatku, czyli 19,44% do kieszeni wobec 4,33%; rozkład wskaźnika na 3 czynniki pokazujący, czy wynik wypracował biznes, czy stopniał kapitał; mechanizm podwajający rentowność kapitału własnego bez zarobienia złotówki więcej oraz moment, w którym wysoki wskaźnik przestaje być argumentem za wypłatą.

Więcej
Kalkulator na dokumentach finansowych i napis ROA, co to za wskaźnik, na ciemnym tle z wykresami
Wojciech Plona
21 września 2026

Wskaźnik ROA. Co mówi o firmie i dlaczego spada od długu

Wskaźnik ROA mówi, ile zysku netto przypada na złotówkę majątku firmy. W środku znajdziesz: dlaczego dług obniża ROA, a ROE podnosi, policzone na firmie o skali 25 milionów przychodu ze sprzedaży, mediany branżowe za 2024 rok zamiast krążących w sieci widełek bez źródła, przepis pozwalający trzymać tabor poza bilansem oraz 2 pułapki, przez które wysoki wskaźnik ROA bywa złą wiadomością.

Więcej
Kalkulator, notes i ołówki oraz napis ROE, czym jest i czemu każdy liczy go inaczej, na ciemnym tle z wykresami finansowymi
Wojciech Plona
21 września 2026

ROE. Co to jest i dlaczego każdy liczy je inaczej

ROE mówi, ile zysku netto przypada na złotówkę kapitału własnego, tylko że nikt go nie zdefiniował i każdy liczy inaczej. W środku znajdziesz: 4 wzory na ten sam wskaźnik dające 5 punktów procentowych różnicy w tej samej firmie, mechanizm podwajający ROE bez zarobienia złotówki więcej, prawdziwe mediany branżowe zamiast krążących w sieci widełek bez źródła oraz jedną sytuację, w której ROE trzeba odłożyć na bok.

Więcej

Zacznij zarządzać firmowymi finansami

Chciałbyś szybciej analizować finanse Twojej firmy i wyciągać z nich więcej informacji? Zamów bezpłatną, 45 minutową konsultację i sprawdź, o ile prostszy może stać się Twój biznes dzięki profesjonalnym analizom finansowym!