Przejdź do treści

18 sierpnia 2026

Sześć wstydliwych pytań o finanse. Odpowiedz szczerze i sprawdź, czy firma naprawdę zarabia

Sześć pytań z pierwszego odcinka serii eksperckiej dla Przygód Przedsiębiorców: o wiarygodność danych, rentowność per klient, gotówkę za 13 tygodni, wynik za kwartał, procesy po wejściu KSeF i duże decyzje inwestycyjne. Do tego test za sto tysięcy złotych i progi przychodowe, od których te pytania przestają być teorią.

Wojciech Plona w odcinku o sześciu wstydliwych pytaniach o finanse firmy

Na konferencji, na której w jednej sali siedzieli właściciele firm od pięciu do stu milionów przychodu, wyszła rzecz, o której nikt nie mówi głośno: nie ma takiego progu, po przekroczeniu którego finanse układają się same. Praktycznie każdy miał u siebie obszar, o którym wiedział, że jest niepoliczony i praktycznie każdy szedł dalej siłą rozpędu. Groźne robi się dopiero to, co przychodzi potem, czyli moment, w którym właściciel zaczyna okłamywać samego siebie, że jest w porządku. Pytania o finanse firmy z tego odcinka są po to, żeby ten moment wyłapać u siebie, zanim zrobi się drogo.

Zanim padną pytania o finanse firmy, trzeba przestać okłamywać samego siebie

Systemu finansowego w firmie z segmentu MŚP zwykle nikt świadomie nie zbudował. On się zbudował sam, po drodze, przy okazji rosnących przychodów, kolejnych ludzi i kolejnych klientów. Właściciel dostaje go w spadku po własnym wzroście, patrzy na to i mówi: dobra, to teraz z tym pracujemy. Nikogo za to nie oceniamy, bo dokładnie tak wygląda to w większości firm, które przechodzą z kilku milionów na kilkanaście.

Problem zaczyna się o jeden krok dalej. Przedsiębiorca wie, że coś ma niepoliczone, wie, że bywają zgrzyty z płynnością, wie, że procesy nie wyglądają tak, jak powinny, a mimo to na pytanie o finanse odpowiada, że jest okej. To nie jest kłamstwo wobec księgowej ani wobec zarządu. To jest kłamstwo wobec siebie i to ono kosztuje najwięcej. W odcinku pada historia znajomej Wojtka, która zbudowała wielomilionowy biznes i przez lata bała się pokazać komukolwiek, co ma w środku. Kiedy w końcu pokazała, podsumowała tamten okres jednym zdaniem: firma jechała na zaciągniętym hamulcu.

To, co ją ostatecznie przestawiło, mieści się w czterech słowach, które w rozmowach z właścicielami wracają zaskakująco często: „nie chcę ufać, chcę wiedzieć”. Nie chodzi o brak zaufania do ludzi. Chodzi o to, żeby mieć czarno na białym, że rzeczywistość wygląda tak, jak wszyscy dookoła mówią, że wygląda.

Pytanie pierwsze: czy Twoje dane są wiarygodne?

W jednej z firm produkcyjnych marża na produkcji rysowała się jak sinusoida. Góra, dół, góra, dół. Po krótkiej rozmowie okazało się, że produkcja nie była wyceniana tak, jak powinna, część kosztów trafiała nie tam, gdzie trzeba, a magazyn szedł na oko i nie był rozliczany. Efekt: złe rozliczenia bilansowały się dopiero po trzech, czterech miesiącach, bo kontrakty nakładały się na siebie i dopiero wtedy obraz się prostował.

Najgorsze w tej historii nie jest to, że dane były błędne. Najgorsze jest to, że nikt w tej firmie nie zauważył, że taki wynik jest po prostu niemożliwy. Firma produkcyjna, która produkuje, nie może być raz na topie, a miesiąc później pod wodą na pierwszej marży. Ktoś powinien się na to zaperzyć, a nikt się nie zaperzył, bo liczby przychodziły z księgowości i miały status faktu.

Stąd bierze się test, który brzmi konfrontacyjnie i taki ma być: czy założysz się o sto tysięcy złotych, że Twoje dane są prawdziwe? Odpowiedzi są trzy. „Tak” nie padło jeszcze nigdy. „Nie” jest uczciwe i całkiem częste. Najgorsze jest „tak, ale”, bo po tym „ale” leci cała plejada wymówek w rodzaju „mam to policzone”, „policzyłem to kiedyś”, „co prawda tego akurat nie biorę pod uwagę, ale mi wychodzi”. To nie jest odpowiedź, to jest zamknięcie tematu. Jeśli w Twojej firmie analizy finansowe są mało wiarygodne, to każda kolejna warstwa, którą na nich zbudujesz, dziedziczy ten sam błąd. Działanie bez danych jest złe, działanie na błędnych danych jest gorsze, bo daje fałszywe poczucie kontroli.

Rola, którą się tu przyjmuje, jest rolą lekarza. Lekarz z trudną diagnozą nie mówi, że co prawda jest choroba, ale przeżywalność niezła, więc proszę się nie martwić. Mówi, co jest i co z tym robić, tylko na twardych danych zamiast na wynikach badań.

Pytanie drugie: czy wiesz, ile zarabiasz na produkcie, usłudze i kliencie?

Nie na poziomie ogólnym. Ogólnie prawie każdy wie. Pytanie dotyczy poziomu, na którym widać pojedynczy produkt, pojedynczą usługę i pojedynczego klienta. W odcinku pada historia przedsiębiorcy, który bardzo dobrze zarabiał i przez lata kwitował temat zdaniem „mi się zgadza, mam swój procent”. Kiedy w końcu ktoś w to wszedł, w jego wielomilionowych zyskach znalazło się trzech klientów, do których dopłacał od kilku lat. Skala: około trzystu tysięcy złotych rocznie. Mieć albo nie mieć.

Ta zmiana perspektywy jest brutalna, ale wyjątkowo praktyczna. Zaczynasz patrzeć na klientów i na produkty przez pryzmat jednego kryterium: zarabia to dla mnie czy nie. I nagle widać klientów, których w praktyce finansujesz, oraz takich, na których marża jest symboliczna, za to obsługi wymagają za trzech. Same dane nie każą nikogo zwalniać ani nikomu wypowiadać umowy. Dane otwierają decyzję. Bo jeżeli wiesz, że dokładasz do kogoś sto tysięcy złotych rocznie, to pytanie, czy dalej chcesz go obsługiwać na tych warunkach, przestaje być pytaniem filozoficznym.

W tym sensie rentowność per jednostka jest systemem ustawiania priorytetów. Pokazuje, gdzie właściciel ma największą dźwignię: czy w pozyskiwaniu kolejnych klientów z najlepszej grupy, czy w przerobieniu grupy najsłabszej. Zespoły Formuły 1 nie czekają z analizą do końca sezonu, tylko poprawiają ustawienia co drugi, co trzeci wyścig. Duża część właścicieli firm patrzy na własne wyniki raz w roku, kiedy przychodzi sprawozdanie, czyli w momencie, w którym już nic się nie da zmienić.

Pytanie trzecie: czy za 13 tygodni będziesz miał gotówkę na koncie?

Firma, która rośnie 100 czy 200 procent rocznie, z milionowej robi się dwumilionowa, potem czteromilionowa. Wygląda to jak sukces i zwykle nim jest, tylko że przy takim tempie potrzebujesz ogromnych ilości gotówki na obsługę własnego wzrostu i możesz się zatkać w najprostszy z możliwych sposobów. Dynamiczne skalowanie, o którym marzy wielu przedsiębiorców, bywa dla firmy zabójcze, jeśli reszta nie jest poukładana.

Ilustracja z odcinka: właściciel przekonywał, że coś takiego jak minimalna marża nie istnieje, bo kontrakt realizuje podwykonawca i oni zawsze zarabiają. Weszły do kalkulatora cztery parametry: rentowność, terminy, na jakie płacą klienci, terminy, na jakie firma płaci dostawcom, oraz tempo wzrostu. Wynik był jednoznaczny. Przy tej konfiguracji ta firma nigdy nie wyjdzie na plus gotówkowo, a przy dalszym wzroście przez kolejne trzy lata będzie musiała dokładać coraz więcej. Reakcja właściciela: „no my od trzech lat właśnie tak pracujemy”.

To nie jest kwestia tego, czy ktoś ma coś policzone. To jest kwestia modelu biznesowego, który przy określonej strukturze terminów i marż jest po prostu niewydolny gotówkowo. Dlatego prognoza cash flow na 13 tygodni jest tak niewdzięcznym narzędziem: nie poprawia nastroju, za to pokazuje brak gotówki wtedy, kiedy jeszcze można zareagować. Warto przy okazji sprawdzić, co zabija płynność w małych i średnich firmach, bo lista jest krótsza, niż się wydaje. Gotówka na koncie to nie jest tylko liczba w bilansie. To siła spokoju właściciela, bo zupełnie inaczej podejmuje się decyzje, kiedy pieniądze są, niż wtedy, kiedy każdy tydzień zaczyna się od walki o przelewy.

Pytanie czwarte: czy wiesz, co wydarzy się w Twoich wynikach za kwartał?

Nie chodzi o to, czy przyjdzie nowy klient albo odejdzie stary. Chodzi o to, czy potrafisz pokazać swój rachunek zysków i strat do przodu, a nie tylko do tyłu. Analiza wsteczna zawsze jest skuteczna i zawsze jest spóźniona.

szybko rosnącej firmie każdy koszt wygląda na konieczny. Nowi ludzie, nowe biuro, samochody, najlepsi specjaliści na rynku. Decyzje zapadają z miesiąca na miesiąc i pojedynczo każda z nich broni się bez trudu. Bez budżetu i bez prognozy kończy się to zdaniem, które pada w takich firmach zaskakująco często: rośniemy, a mamy stratę. Koszty urosły nieproporcjonalnie do przychodów, tylko nikt tego nie widział w czasie rzeczywistym, bo nikt nie zsumował skutków wszystkich tych decyzji na jednym arkuszu. To dokładnie ten mechanizm, który w rosnących biznesach nazywa się finansową doliną śmierci.

Drugi wariant tego samego problemu dotyczy profesjonalizacji zespołu. Na jednym ze spotkań właściciel powiedział wprost: dopóki nie miałem średniego szczebla, zarabiałem sto tysięcy miesięcznie, teraz muszę utrzymać trzech menedżerów, zarabiam mniej, a i tak muszę ich pilnować. Tyle że w weekend już nie odbiera telefonu. Jedno i drugie jest prawdą i właśnie dlatego to jest decyzja, a nie wypadek. Więcej ludzi znaczy wyższe koszty stałe, wyższe koszty stałe znaczą wyższe cele handlowe i marżowe, a to wszystko da się rozpisać, zanim wpłynie pierwsza faktura za ich pensje. Prognozy finansowe nie są tu ćwiczeniem z wróżenia, tylko sposobem na sprawdzenie, na co dokładnie się zobowiązujesz.

Pytanie piąte: procesy i narzędzia pracują dla Ciebie czy Ty dla nich?

Mamy sierpień 2026 roku, KSeF działa, a wciąż zdarzają się firmy, w których księgowość każe drukować faktury i wysyłać je papierowo, bo biuro nie wdrożyło u siebie programu. Nie oszukujmy się, to nie jest kwestia technologii ani pieniędzy, tylko tego, kto komu ustawia warunki. Jeśli nie wiesz, gdzie postawić granicę, zacznij od tego, czego można wymagać od księgowości.

KSeF przy okazji odwrócił coś, co w wielu firmach było dobrze poukładane. Wcześniej obieg dokumentów wyglądał jak piramida: dwudziestu handlowców, każdy wrzuca swoje faktury do systemu, dane spływają szeroko u dołu i zbierają się u góry. Dziś, jeśli firma nie ma ustawionego indywidualnego numeru, handlowiec w hotelu nie ma go czym podać i faktura idzie inną drogą. Z piramidy robi się klepsydra z jednym punktem wejścia. To się prawdopodobnie wyprostuje, ale dziś warto sprawdzić u siebie kilka rzeczy: kiedy dostajesz dane, czy po 25. dniu miesiąca, czy wcześniej, czy przelewy są wklepywane ręcznie i czy ktoś przepisuje dokumenty z Excela do Excela.

Poukładana wersja tego samego nie wymaga niczego spektakularnego. Elektroniczny obieg dokumentów, który zaciąga faktury z KSeF, generuje z nich paczkę przelewów i przekazuje dane do księgowości jednym plikiem albo bezpośrednim połączeniem, już sam z siebie oszczędza godziny w administracji. Podpięty do hurtowni danych i narzędzia do wizualizacji daje pierwszy obraz wyniku pierwszego, drugiego albo trzeciego dnia miesiąca. Zamknięcie miesiąca to osobna sprawa, bo amortyzacja i rozliczenia międzyokresowe muszą się zadziać w księgowości, ale pierwszy obraz marży, przychodów i kosztów stałych możesz mieć znacznie wcześniej. W praktyce to około dwudziestu dni przewagi w każdym miesiącu. To jest moment, w którym Excel przestaje wystarczać jako główne narzędzie, a zaczyna być dobrym miejscem na prototyp.

Pytanie szóste: czy firma przeżyje Twoją złą decyzję strategiczną?

W firmach produkcyjnych i handlowych przychodzi moment na magazyn, halę albo park maszynowy. Mówimy o kilku, czasem kilkunastu milionach i o konsekwencjach rozpisanych na trzy, pięć, czasem dziesięć lat. Podczas obchodu po jednej z firm produkcyjnych padło pytanie o nowe maszyny. Odpowiedź: ta była użyta dwa razy, tamta nigdy nie została odpalona, wzięliśmy dotację. W innej firmie taniej jest kupić gotowy element za granicą, niż zrobić go na własnej maszynie, bo nie ma przerobu ani przezbrojenia. Efekt ten sam: spory majątek, który nie pracuje.

Za tym prawie zawsze stoi brak jednego ćwiczenia. Nikt nie zrobił prostej prognozy biznesu z dołożoną do niej inwestycją. Modele bywają liczone z palca, ktoś wpisuje liczby w Excela, liczby się spinają, plik idzie do szuflady i nikt nigdy nie wraca sprawdzić, czy założona efektywność maszyn ma cokolwiek wspólnego z rzeczywistością. A w tych rachunkach wystarczy niewiele. Zmiana zakładanej efektywności o pięć czy dziesięć procent decyduje o tym, czy projekt jest nad wodą czy pod nią. Przeprowadzka produkcji też nie działa na pstryknięcie, bo dochodzi adaptacja hali, przenoszenie ludzi i miesiące niższej wydajności.

Dlatego przy dużych decyzjach potrzebny jest ktoś w roli adwokata diabła, kto zapyta o obecną efektywność, o zakładaną, o to, dlaczego miałaby wzrosnąć od razu, a nie po roku. Zewnętrzny Dyrektor Finansowy ma tu dwie cechy, których nie ma nikt wewnątrz: nie jest zaangażowany w wewnętrzną politykę i jest rozliczany z jakości swojego doradztwa, a nie z tego, czy decyzja poszła po myśli któregoś z działów. Jeśli powie Ci wyłącznie to, co już wiesz, wartość jest żadna. Jeśli wskaże rzecz, o której nie pomyślał nikt w zespole, właśnie zwrócił swój koszt kilkukrotnie. Ten moment przypada wtedy, kiedy przygotowujesz się do dużej inwestycji, a nie po podpisaniu umowy z bankiem.

Od jakiej skali pytania o finanse firmy przestają być teorią

Przy przychodzie na poziomie miliona czy dwóch odpowiedź jest uczciwa i niepopularna: zewnętrzny dział finansowy się nie zwróci i lepiej wyjdziesz na porządnym kursie. Pytanie nigdy nie brzmi, czy da się pomóc, bo da się prawie zawsze. Pytanie brzmi, czy to się zwróci.

Progi wyglądają mniej więcej tak. W usługach profesjonalnych, czyli w software house’ach, agencjach i firmach doradczych, granica robi się widoczna już koło pięciu milionów złotych przychodu ze sprzedaży, bo tam struktura kosztów jest prawie w całości ludzka i błąd w wycenie widać od razu. W produkcji, handlu, transporcie i budownictwie firmy zaczynają czuć te problemy między pięcioma a dziesięcioma milionami, a w przedziale od dziesięciu do dwudziestu milionów zwykle już je mają. Powyżej dwudziestu, trzydziestu, pięćdziesięciu milionów struktura kosztów robi się na tyle przewidywalna, że da się ją sensownie prognozować, bo wynagrodzenie właściciela przestaje ważyć w wyniku tyle, co w małej firmie.

Ten sam mechanizm opisaliśmy kiedyś przy okazji pięciu mitów o firmowych finansach, z których pierwszy brzmi „mam za małą firmę, żeby układać w niej finanse”. Bywa prawdziwy przy dwóch milionach. Przy piętnastu jest już tylko wygodny. Osobna sprawa to fundament pod tym wszystkim, czyli księgowość, która oddaje dane na czas i w użytecznej formie, o co dba Plona Accounting.

Widzieć i nie reagować to najgorszy z możliwych scenariuszy

Ta pułapka nie omija nawet ludzi, którzy finansami zajmują się zawodowo. Wojtek opowiada w odcinku o własnym okresie, w którym miał poduszkę finansową, model biznesowy z korzystnym cyklem konwersji gotówki, gdzie najpierw płacą klienci, a dopiero potem firma ponosi wydatki. Wszystko zabezpieczone w umowach. Było tak przewidywalnie, że przestał patrzeć w liczby, bo przecież wiedział, co się dzieje. Obudził się z tego dwa albo trzy razy, za każdym razem tak samo: spojrzał w wynik i zobaczył, że tu akurat nie zarobili, tam ktoś zupełnie inaczej zinterpretował ustalenia, a gdzie indziej koszty poszły inną ścieżką, niż zakładał.

Wniosek z tego jest prosty i wart więcej niż niejedno wdrożenie: nawet przy dobrze policzonej głowie trzeba raz w miesiącu usiąść i przejść po liczbach konkretnie. Co, gdzie, jak, dlaczego. Nie po to, żeby się zamartwiać, tylko po to, żeby nigdy nie mieć do siebie pretensji, że sygnał był widoczny i został zignorowany. Widzieć i nie reagować to najgorsza z możliwych opcji, gorsza niż nie wiedzieć.

Podsumowanie, najkrócej jak się da

Pytania o finanse firmy z tego odcinka układają się w prostą listę do przejścia w jedno popołudnie. Czy Twoje dane są wiarygodne na tyle, żeby postawić na nie sto tysięcy złotych? Czy wiesz, ile zarabiasz na konkretnym produkcie, usłudze i kliencie, a nie tylko ogólnie? Czy za 13 tygodni i za rok będziesz miał gotówkę na koncie? Czy potrafisz pokazać swój rachunek wyników do przodu, a nie tylko do tyłu? Czy procesy i narzędzia pracują dla Ciebie, czy Ty dla nich? I czy firma udźwignie jedną Twoją złą decyzję strategiczną?

Odpowiedź „nie” na którekolwiek z nich nie jest wyrokiem ani powodem do wstydu. Jest informacją, gdzie leży najbliższa dźwignia. Przez ostatnie lata firmę dowiózł Twój instynkt i to nie jest do zmiany. Teraz można mu dołożyć liczby, żeby przestał pracować w ciemno.

Przejdź przez te pytania z kimś, kto robi to codziennie

Jeśli prowadzisz firmę z przychodami między 10 a 50 milionów złotych przychodu ze sprzedaży rocznie i chcesz przejść przez pytania o finanse firmy z kimś z zewnątrz, umów się na rozmowę z Dyrektorem Finansowym. Dostajesz 45 minut bez sprzedażowego ciśnienia. Zobaczymy, co macie, czego nie macie i od czego zacząć.

Umów rozmowę →

Inne materiały, które mogą Ci się przydać

Wojciech Plona

Przedsiębiorca i ekspert w zarządzaniu finansami małych i średnich firm. Jako Zewnętrzny Dyrektor Finansowy (CFO) w Plona Consulting wspiera właścicieli firm w skutecznym zarządzaniu rentownością, płynnością i wynikami finansowymi. Jego firma zrealizowała ponad 450 projektów doradczych, dostarczając przedsiębiorcom kluczowe dane do podejmowania trafnych decyzji biznesowych.

Wojciech także właścicielem Plona Accounting, twórcą podcastu „Finanse w Twojej Firmie” – pierwszego w Polsce formatu w pełni poświęconego zarządzaniu finansami przedsiębiorstw – oraz organizatorem konferencji o tej samej nazwie.

Kieruje się zasadą: „Dobre decyzje biznesowe zaczynają się od twardych danych”. Prywatnie pasjonat Formuły 1 i piłki nożnej.

>> Umów się na spotkanie i skonsultuj bezpłatnie dowolny temat finansowy

 

Podobne wpisy które mogą Cię zainteresować

Wojciech Plona
24 sierpnia 2026

Kapitał własny. Z czego się składa i ile z niego możesz wyjąć

Kapitał własny to nie worek z gotówką, tylko wynik odejmowania. W środku: dlaczego ustawa o rachunkowości nie definiuje go wprost, z jakich siedmiu pozycji się składa, czym różni się obowiązek tworzenia kapitału zapasowego w spółce akcyjnej i w spółce z o.o., ile realnie wolno wypłacić wspólnikom według art. 192 KSH policzone na przykładzie oraz dlaczego ujemny kapitał własny nie jest tym samym co niewypłacalność.

Więcej
Wojciech Plona
21 sierpnia 2026

Pasywa a aktywa. Jak czytać dwie strony bilansu

Aktywa mówią, co firma ma. Pasywa mówią, skąd to ma i czyje to właściwie jest. W środku: co dokładnie siedzi w każdej pozycji obu stron bilansu, dlaczego zawsze się równają i z czego to naprawdę wynika, trzy rzeczy do sprawdzenia w strukturze bilansu policzone na firmie o skali 24 milionów oraz co się gubi w uproszczonym bilansie jednostki małej.

Więcej
Wojciech Plona
18 sierpnia 2026

Windykacja bez psucia relacji. Jak upomnieć się o swoje pieniądze

Co ustawić przed sprzedażą, żeby w ogóle nie dojść do trudnej rozmowy: weryfikacja kontrahenta, limit kupiecki i warunki, które da się później wyegzekwować. Do tego proces po terminie krok po kroku, od maila trzy dni przed płatnością po blokadę dostaw, odpowiedź na pytanie, kto w firmie powinien wykonywać te telefony (podpowiedź: nie właściciel), oraz prosty rachunek pokazujący, ile gotówki uwalnia trzynaście dni krótszego spływu należności.

Więcej
Wojciech Plona
14 sierpnia 2026

Czym jest EBITDA. Jak ją policzyć i czego nie pokazuje

EBITDA nie jest zdefiniowana w żadnym przepisie, a i tak od niej zależy Twoja zdolność kredytowa i cena, jaką ktoś zapłaci za Twoją firmę. W środku: jak policzyć ją w obu wariantach polskiego rachunku wyników, gdzie szukać amortyzacji, kiedy nie widać jej wprost, dlaczego zysk operacyjny to nie EBIT, ile z Twojej EBITDA zjada leasing i czego ta liczba nie pokazuje, choć i tak za to zapłacisz.

Więcej
Wojciech Plona i hasło: znowu ta sama obietnica od trzech lat
Wojciech Plona
11 sierpnia 2026

„Wezmę się za finanse po sezonie”. Dlaczego ten tydzień nigdy nie przychodzi i ile Cię to kosztuje

Trzeci rok z rzędu obiecujesz sobie, że po sezonie weźmiesz się za finanse. Tylko że po sezonie przychodzi rozliczenie sezonu, potem urlopy, potem nowy kontrakt i nowy pożar. Cztery powody, dla których finanse zawsze przegrywają z bieżączką, trzy koszty tej zwłoki policzone na konkretnych liczbach i jeden sposób na przerwanie pętli, który mieści się w godzinie tygodniowo.

Więcej
Czym jest cash flow. Przepływy pieniężne w firmie
Wojciech Plona
05 sierpnia 2026

Czym jest cash flow. Dlaczego zysk na papierze nie znaczy gotówki na koncie

Cash flow to przepływy pieniężne, czyli realny ruch gotówki w firmie. Wyjaśniamy, czym różni się od zysku ze sprawozdania, jak czytać jego trzy części, którą metodę liczenia stosować w firmie 10-50 milionów złotych przychodu ze sprzedaży i gdzie gotówka najczęściej się zatrzymuje. Na przykładach z naszych projektów.

Więcej
Wojciech Plona
03 sierpnia 2026

90 dni z Zewnętrznym Dyrektorem Finansowym. Co dostajesz w pierwszym, drugim i trzecim miesiącu

Zewnętrzny Dyrektor Finansowy wchodzi do firmy i co dalej? Największa obawa brzmi zwykle tak: zapłacę, a do końca nie wiem, co dostanę i kiedy zobaczę z tego efekt. Klasyczny kot w worku. Dlatego rozkładamy pierwsze 90 dni współpracy na miesiące i mówimy wprost, co dostajesz w pierwszym, co w drugim i trzecim, a kiedy realnie przychodzą twarde efekty biznesowe.

Więcej
Wojciech Plona i hasło: 3 spółki, 3 wersje prawdy
Wojciech Plona
20 lipca 2026

Trzy spółki, trzy wersje prawdy. Jak zobaczyć, ile naprawdę zarabia cała grupa

Masz firmę, która urosła do dwóch, trzech, może czterech spółek? Każda ma osobną księgowość, osobne konto i osobny rachunek wyników, a Ty jako właściciel patrzysz na puzzle osobno, bo nikt nie złożył ich w jeden obraz. Grupę liczysz w głowie i to zwykle działa do czasu. Pokazujemy, co realnie tracisz bez konsolidacji zarządczej i jak w końcu zobaczyć swoją grupę jako całość.

Więcej
Wojciech Plona na tle rankingu zbiórki Łatwoganga i plików banknotów stuzłotowych, z napisem Stream Łatwoganga okiem finansisty
Wojciech Plona
06 lipca 2026

Zbiórka Łatwoganga okiem finansisty. Co nagły zastrzyk ćwierć miliarda złotych robi z organizacją

Przez 9 dni cała Polska patrzyła na stream Łatwoganga, na którym zebrało się ponad ćwierć miliarda złotych dla dzieci chorych na raka. Piękna sprawa i czysta, dobra robota. Ale okiem finansisty widać w niej coś, o czym prawie nikt nie mówi: kiedy na konto nagle wpływa tyle pieniędzy, zaczyna się zupełnie nowy rodzaj problemów. Te same mechanizmy działają w każdej firmie, do której niespodziewanie wpływa duża gotówka.

Więcej
Wojciech Plona
29 czerwca 2026

Prognoza cash flow na 13 tygodni. Jak zobaczyć brak gotówki, zanim faktycznie jej zabraknie

Wiesz, ile zarobiłeś w zeszłym miesiącu. Ale czy wiesz, czy za 6 tygodni będziesz miał na wypłaty? To dwa zupełnie różne pytania, a większość właścicieli zna odpowiedź tylko na pierwsze. Krocząca prognoza gotówki na 13 tygodni pokazuje, kiedy może zabraknąć Ci kasy, zanim faktycznie jej zabraknie.

Więcej

Zacznij zarządzać firmowymi finansami

Chciałbyś szybciej analizować finanse Twojej firmy i wyciągać z nich więcej informacji? Zamów bezpłatną, 45 minutową konsultację i sprawdź, o ile prostszy może stać się Twój biznes dzięki profesjonalnym analizom finansowym!